Nic dobrego nie wychodzi z przymusu. Nigdy.
Małe, ale ważne przypomnienie.
Przymus – czyli próba kontroli – zawsze wyrasta z intencji.
Możemy coś robić z otwartym sercem albo z zamkniętego miejsca: próbując sterować, naciskać, „wiedzieć lepiej”.
Czasem kontrola jest widoczna od razu – stanowcza, agresywna.
Czasem jest słodka, miękka, „polana lukrem”: pełna troski, poświęcenia, wyrzutów sumienia i stawiania siebie w roli ofiary.
Każdy z nas w jakimś stopniu zmaga się z potrzebą kontrolowania – ludzi, sytuacji, relacji – i z oporem, który pojawia się po drugiej stronie.
Nie dlatego, że jesteśmy źli.
Dlatego, że tak byliśmy wychowani. Rzadko pokazywano nam, że można inaczej.
Jak to działa w relacjach?
Kontrola + niewyrażone emocje + oczekiwania wobec innych
→ rodzą opór i bunt.
Druga osoba może nawet się podporządkować, ale w środku zaczyna się proces:
żal, wycofanie, utrata ciepła.
Tak właśnie rdzewieją relacje.
Jeszcze raz: nic dobrego nie wychodzi z przymusu –
ani wobec innych,
ani wobec siebie.
Gdy zmuszasz siebie, dyscyplinujesz bez czułości, oceniasz się surowo – mechanizm jest ten sam.
To jedna z cichych zasad kobiet świadomych i z klasą:
kontroluj siebie, nie innych.
Łagodna forma przymusu, o której rzadko się mówi
My, kobiety, często mamy tendencję, by:
– dawać to, o co nikt nie prosił,
– pomagać tam, gdzie nikt tej pomocy nie potrzebuje,
– „ratować” z miłości.
Dajesz serce, energię, czas –
a w odpowiedzi dostajesz chłód albo niezadowolenie.
Bo to, co dla Ciebie było troską,
dla drugiej osoby było narzuceniem.
Jesteś diamentem.
Nie musisz wychodzić z siebie, by „zadbać” o kogoś – zwłaszcza w relacjach damsko-męskich.
Czasem najczystszym wsparciem jest zdanie:
„Wierzę w Ciebie. Poradzisz sobie.”
Życzę Ci, abyś:
– wyrażała siebie z klasą,
– stawała w swojej obronie, gdy ktoś próbuje narzucać Ci swoją wolę,
– łapała siebie na własnych próbach kontroli… bez biczowania się.
Bo surowa ocena zatrzymuje rozwój.
A łagodna świadomość – otwiera drogę do zmiany.
Staraj się tylko tam, gdzie to jest naprawdę docenione 🤍
Pozdrawiam!
Malvina


Leave a comment